Łukasz Aranowski - strona domowa!

Listy
do władz Unii Polityki Realnej

Poniżej, Drogi Gościu, znajdziesz dwa listy. Oba powstały w drugiej połowie roku 2007, z okazji pamiętnych wyborów parlamentarnych. Frekwencja wysoka jak nigdy, bardzo wielu ludzi zmobilizowało się i poszło głosować. To były bowiem ważne wybory.

Bracia Kaczyńscy zwrócili przeciwko sobie ludzi młodych i wykształconych. Wkurzyli ich tak bardzo, że Ci wreszcie poszli głosować. Nie za kimś, ale przeciwko komuś. Zgodnie z naszą odwieczną polską tradycją...

To była wielka szansa dla Unii Polityki Realnej. Partii liberalnej gospodarczo, konserwatywnej obyczajowo i przede wszystkim wolnościowej. Mogła ona pozyskać tych młodych ludzi, przekonać do swoich racji i zaistnieć wśród nich. Szansa ta zmarnowana została w sposób wręcz karygodny.

Pierwszy list powstał przed wyborami, drugi tuż po nich. Oba publikuję, bo jestem to winien wszystkim, z którymi spędziłem godziny na dyskusjach politycznych.

Łukasz Aranowski

Oświadczenie

Warszawa, 14 września 2007 r.

Motto:

"Jesteśmy jedyną partią ideową, utrzymującą się wyłącznie ze składek i darowizn."
źródło: www.upr.org.pl

Szanowni Państwo!

"Jesteśmy jedyną partią ideową (...)" - takie zdanie przeczytać można na stronie internetowej UPR. Zdanie zaszczytne, mocne i bardzo zobowiązujące. Jakie idee wyznaje UPR? Idee konserwatyzmu społecznego i liberalizmu gospodarczego. Idee suwerenności jednostki oraz rodziny, sprawiedliwości i własności prywatnej.

Porwany tymi ideami już od wielu lat głosuję na Unię Polityki Realnej. Nie mam żadnej alternatywy - za każdy głos oddany na inną partię nie mógłbym sobie później spojrzeć w twarz. Nie będę głosował na oszustów, złodziei, pospolitych łajdaków, cyników oraz zwykłych głupców, którzy gromadzą się w partiach tzw. "umiarkowanych". Nie będę głosował na ludzi, którzy aby dojść do władzy obiecują, że będą rozdawać moje pieniądze, które wcześniej mi ukradną. Nie będę głosował na ludzi, którzy mówią, że lepiej będzie jak rozdzadzą więcej pieniędzy, a nie wtedy, jak będziemy wszyscy ciężko pracować i przestaniemy przejadać owoce wzrostu. Nie będę głosował na ludzi, którym dyrektywy UE zastępują zdrowy rozsądek i którzy próbują uregulować przepisami każdą, najdrobniejszą nawet część mojego życia. Nie będę głosował na ludzi, którzy myślą jedynie w perspektywie czteroletniej kadencji, a nie o przyszłości naszego kraju.

W swoich działaniach nie poprzestaję na głosowaniu w wyborach. Los Polski, idee wolnościowe i przyszłość moja i moich bliskich tak bardzo mi leżą na sercu, że w większości swoich rozmów z rodziną, przyjaciółmi oraz znajomymi nawiązuję do opisanych wyżej poglądów i niezmordowanie przekonuję ich do głosowania na Unię Polityki Realnej. Tak było od wielu lat i wiele osób udało mi się przekonać.

Na jesieni 2007 roku władze UPR podjęły decyzję o wspólnym starcie z Ligą Polskich Rodzin. Tym samym zamiast idei - wygrała kalkulacja. Kalkulacja złudna, bo UPR nie wejdzie do Sejmu z list LPR.

Dla mnie to wielki osobisty dramat. Nie zagłosuję na listę LPR. Nie będę popierał tego, co LPR wyczyniała będąc w koalicji rządowej. Nie uważam, aby Dobraczyński był lepszy od Gombrowicza. Nie uważam, że Kaczmarek to dobry kandydat na premiera. Brzydzę się butą i zadufaniem działaczy LPR. Nie popieram socjalistycznych poglądów Ligii Polskich Rodzin, ani ich ostentacyjnej acz płytkiej pobożności. Na samą myśl o becikowym przechodzą mnie dreszcze, choć wkrótce zapewne sam skorzystam z tego rozdawnictwa.

Głosując na UPR, siłą rzeczy - tak ułożona jest ordynacja wyborcza - poparłbym Ligę Polskich Rodzin. Tego nie zrobię z powodów zasadniczych, które opisałem wyżej. Razem ze mną nie zrobią tego zapewne wszyscy Ci, którzy myślą podobnie jak ja. Wraz z moimi przyjaciółmi i znajomymi zastanawiamy się teraz - co dalej? Na kogo oddać głos?

Mam do Was bardzo głęboki żal za tą decyzję. W tej sytuacji - po raz pierwszy od wielu lat - nie tylko nie zagłosuję na UPR, ale również nie będę do tego zachęcał swoich bliskich. Jest mi z tego powodu bardzo przykro - tym bardziej, że nadal nie wiem na kogo oddać głos.

Pozostaję z głębokim poważaniem,
Łukasz Aranowski

P.S. List ten publikuję także na swojej stronie internetowej www.mendel.pl.

Otrzymują:


Refleksja po wyborach

Warszawa, 22 października 2007 r.

Motto:

- Dlaczego w takim razie nie startujecie samodzielnie?

- (...) Chcąc podjąć próbę reprezentowania w sejmie naszych ideałów musieliśmy poszukać innego rozwiązania.

- Nie baliście się Państwo, że elektorat UPR może nie zrozumieć tej konieczności?

- Oczywiście, że istniały takie obawy, a nawet byłem pewny, że wywoła to na początku spore zdumienie. (...) Biorąc to wszystko pod uwagę, mieliśmy twardy orzech do zgryzienia.

- To co przeważyło?

- Rozum i chłodna kalkulacja możliwości, zagrożeń i szans.

źródło: wywiad z. p. Wojciechem Popielą - Prezesem UPR, zamieszczony przed wyborami na www.upr.org.pl

Szanowni Państwo!

14 września 2007 roku skierowałem do Państwa list, w którym pisałem "(...) Tym samym zamiast idei - wygrała kalkulacja. Kalkulacja złudna, bo UPR nie wejdzie do Sejmu z list LPR. (...)". Wtedy wynik wczorajszych wyborów był dla mnie oczywisty. Oczywisty był również dla bardzo wielu z moich bliskich, przyjaciół i dalszych znajomych, którzy niejednokrotnie w rozmowach ze mną podkreślali swój głęboki zawód decyzją UPR. Czemu oczywisty? Bo Unia Polityki Realnej zmusiła swój naturalny elektorat - tj. ludzi młodych, wykształconych i przedsiębiorczych - do głosowania na egzotyczną koalicję złożoną w 2/3 z ludzi, którzy reprezentują wartości dokładnie przeciwne do wyznawanych przez nich. Ten eksperyment nie mógł się powieść.

Dlaczego coś, co było oczywiste dla mnie - politycznego laika - nie było oczywiste dla Was? Jako koalicja dostaliście mniej głosów, niż dostalibyście startując samodzielnie! Ten paradoksalny wynik można teraz tłumaczyć "zmową mediów", czy "wmówieniem elektoratowi wyboru jedynie między PO i PiS". Ale odpowiedź jest dużo prostsza. Oto bowiem sami doprowadziliście do sytuacji, że głosowanie na Was po prostu nie było rozsądne.

Sprawa ma jednak drugie dno. Przez bardzo wiele lat głosowałem na Unię Polityki Realnej bez większego żalu za "straconym głosem". Decydowały wartości jakie wyznaję oraz względy moralne. Po prostu MIAŁEM NA KOGO GŁOSOWAĆ. W tych wyborach takiego luksusu mi nie daliście. Po raz pierwszy od lat głosowałem nie za kimś, ale przeciwko komuś. Wśród kandydatów nie było bowiem osób reprezentujących mój system wartości. Doprowadziliście do tego, że cieszyłem się, że lista, na której byli ludzie z UPR nie przekroczyła progu, bo byli na niej również ludzie z LPR. I o to wszystko mam do Was ogromny żal.

Mam nadzieję, że błąd "egzotycznej koalicji" nie zostanie przez Was nigdy więcej powtórzony. Lepiej przegrać z honorem, niż unurzać się w szambie.

Pozostaję z głębokim poważaniem,
Łukasz Aranowski

P.S. List ten publikuję także na swojej stronie internetowej www.mendel.pl.

Otrzymują:

Poprawny XHTMLPoprawny CSS
Powrót do strony głównej
Ostatnia zmiana: 4 sierpnia 2017 r.